Serbia

Midżur: wysokość: 2169 m n.p.m. Bułg. Миджур, serb.Миџор – Midžor) – szczyt górski w zachodniej Starej Płaninie, na granicy bułgarsko – serbskiej. Najwyższy szczyt zachodniej Starej Płaniny oraz Serbii (nie licząc Kosowa). Na północnych stokach Midżuru znajduje się źródło rzeki Łom.

Pod Midżur docieramy po dużym załamaniu pogody i nawałnicy, która nawiedziła te rejony. Ostatni fragment drogi do Babin Zub wygląda jak pobojowisko – poprzewracane drzewa, pozrywane linie elektryczne (oznaczone reklamówkami, żeby w nie nie wjechać). Na dodatek droga jest w trakcie remontu i ze znacznego odcinka zerwany jest stary asfalt. Wszystko to sprawia, że dojazd do Babin Zub, skąd zaczyna się szlak na Midżur stanowi nie lada wyzwanie. Natomiast trzeba przyznać, że kiedy remont drogi zostanie zakończony dojazd nie będzie stanowił żadnych problemów.

W miejscowości Babin Zub (1 757 m n.p.m.) znajduje się darmowy parking oraz schronisko. Z Babin Zub na szczyt jest do pokonania 8 km dosyć dobrze oznaczonym czerwonym szlakiem. Krajobraz połoninny – podobny do naszych Bieszczadów. Midżur widoczny jest już z Babin Zub, więc nie ma problemów z nawigacją (nawet we mgle nie można się pogubić).

Szlak jest prosty, wręcz spacerowy. Nam jednak nie było dane podziwiać widoków, ponieważ gęsta mgła skutecznie zasłaniała cały krajobraz. Jakby tego było mało, zaraz po naszym wyjściu zaczęło solidnie lać. Padało z krótkimi (bardzo) przejaśnieniami przez cały dzień, więc po powrocie byliśmy przemoczeni do suchej nitki.

Po około 2 godzinach marszu meldujemy się na szczycie. Na całe szczęście deszcz na chwilę ustępuje, więc mamy trochę czasu, żeby popstrykać fotki. Na widoki oczywiście nie możemy liczyć – mgła zasłania wszystko. Na szczycie znajduje się obelisk oraz skrzynia z księgą zdobywców.

Po chwili deszcz znów daje o sobie znać więc pakujemy się i schodzimy w dół. Droga powrotna do Babin Zub zajmuje nam około godziny. W schronisku fundujemy sobie obiad. Zamawiamy Pljeskavicę (mój faworyt jeśli chodzi o bałkańskie potrawy) z frytkami i warzywami i coś do picia. Porcje są tak ogromne, że obsługa przynosi je na paterach!!! Ale co to dla nas 😉 Po takim posiłku ledwo mamy siłę, żeby się podnieść i ruszyć w dalszą drogę. Ceny bardzo przystępne – za 3 porcje obiadowe (choć przy ich wielkości to i 6 osób by się najadło) + napitek płacimy 15 € (tak, można płacić w Euro). Na nasz gust jedzenie jest baaaardzo słone, ale pałaszujemy w całości. Ze względu na to, że jeszcze tego samego dnia chcemy dotrzeć pod Korab w Macedonii nie tracimy więcej czasu w schronisku i ruszamy w dalszą trasę. Przemoczeni ale szczęśliwi rozkładamy wszystkie mokre ciuchy w aucie i obieramy kierunek Macedonia 😉

Co jeszcze ciekawego zwiedziliśmy w Serbii? Odwiedziliśmy Belgrad, co prawda zagościliśmy tam tylko na jedno popołudnie i wieczór ale szczerze polecamy to miasto.

Czas wejścia/zejścia: 2h/1h

Namiar na parking w Google Maps:

Dodatkowe koszty dojazdu:

Winieta słowacka – elektroniczna –  w przypadku przejazdu przez Słowację z Polski
– do kupienia TUTAJ
Winieta 10 – dniowa kosztuje w 2017 10,00 €
Winieta węgierska – elektroniczna w przypadku przejazdu przez Węgry z Polski
– do kupienia TUTAJ
Informacje w języku polskim

Trudności: brak.